Tego nie było w moim bingo na 2025 – pan młody ze złamaną nogą, idący o kulach do ołtarza. Ale się wydarzyło – i wiecie co?
Naprawdę coraz mniej rzeczy mogę wymyślić, które popsułoby ten dzień – jeśli tylko będziecie naprawdę chcieli przeżyć go po swojemu i z szacunkiem do swoich zasad.
Często w moich rozmowach z parami pada zdanie: a to tak można? I ja Wam wtedy z ręką na sercu przysięgam, że jeśli tylko czegoś nie chcecie robić, albo bez czegoś nie wyobrażacie sobie dnia Waszego ślubu to jedynym osadzającym w tej sprawie powinno być Wasze przeczucie! To, co Wy myślicie, co Wam się wydaje, co dla Was jest ważne. Nie chcecie tańczyć pierwszego tańca? Śmiało, nie musicie! (Nie potrzebujecie zwolnienia w postaci złamanej nogi :P)
Przyjęcie ślubne w Oranżerii
Uwielbiam to miejsce – jeśli szukacie sali, która będzie jednocześnie kameralna, jasna, przestronna i przytulna, to to jest właśnie to. Zawsze zwracam uwagę na ilość światła, jaką mam w miejscu, gdzie fotografuję czy to przygotowania, czy później przyjecie. Cieszę się, kiedy mogę chodzić dosłownie dookoła sceny i nie muszę przejmować się tym, gdzie będzie „lepsze światło”. W Oranżerii jest wszystko. Tak piękna sceneria będzie idealnym tłem do zdjęć – tak, by móc skupić się właśnie na Was, Waszej historii i emocjach.
Tak było i tutaj – u Gabi i Michała. Najpierw były spokojne przygotowania (wszystko w trybie slow głownie ze względu na nogę Michała), a potem kameralny ślub w przepięknym drewnianym kościółku nieopodal. To był piękny, sierpniowy piątek mogliśmy więc długo cieszyć się słońcem i ciepłym wieczorem. A kiedy skończyłam swoją pracę spadł deszcz 🙂
Jeśli coś mnie zachwyciło w ślubnych trendach 2025 – to na pewno lustra z datą i imionami pary młodej! Ilość osób, która chciała sobie zrobić w nich selfie była oszałamiająca! A ja miałam piękną scenerię do zdjęć z ukrycia 🙂 I to lubię najbardziej!


